Cichy zabójca zaatakował cztery osoby
Małżeństwo z Modrej mieszka na ostatnim piętrze w bloku. W nocy z poniedziałku na wtorek dorośli źle się poczuli. Mieli mdłości i zawroty głowy. Zadzwonili po pogotowie. Kiedy jeden z domowników zasłabł i zemdlał przy karetce, ratownicy medyczni zorientowali się, że nie chodzi tu o zwykłe zatrucie. Wezwali straż pożarną.
Skończyła się podziałka
Strażacy pojawili się na Modrej z eksplozymetrem, czyli urządzeniem służącym do badania stężenia gazów. Sprzęt już na klatce schodowej pokazywał maksymalne wartości. Na urządzeniu skończyła się praktycznie podziałka. Oznaczało to, że stężenie gazu na klatce schodowej było dziesięciokrotnie wyższe od zabójczego. Tlenek węgla nie ma zapachu, nazywany jest cichym zabójcą. Człowiek po prostu zasypia i umiera. Na szczęście małżeństwo z Modrej w porę zawiadomiło służby ratunkowe.
Cała rodzina w szpitalu
Najbardziej zagrożeni byli dorośli. Dzieci spały w innym pokoju i nie były aż tak narażone na gazy. Cała czwórka trafiła do szpitala. - Wszyscy pacjenci są hospitalizowani. Nie było potrzeby przewożenia ich do bardziej specjalistycznej jednostki. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi dyrektor chojnickiego szpitala Leszek Bonna. Strażacy wywietrzyli klatkę schodową i mieszkanie. Nie było potrzeby ewakuacji całego bloku przy Modrej 7.
Sąsiedzi nic nie zauważyli
Mieszkańcy tego domu, sąsiedzi hospitalizowanej rodziny, feralnego wieczoru nie zauważyli, a raczej nie poczuli nic niepokojącego. - O 20.30 wyprowadzałam psa. Nie wyczułam na klatce żadnego zapachu – mówi lokatorka z drugiego piętra. - Ale hałas w nocy słyszałam – dodaje.
Na parterze mieszka z rodziną Maria Narloch. - Może ci poszkodowani mieli zapchane kratki wentylacyjne? – zastanawia się nad przyczyną podtrucia sąsiadów z ostatniego piętra.
Może zła wentylacja
Mieszkania przy Modrej są wyposażone w junkersy, czyli piece gazowe montowane w samych lokalach. Urządzenia są systematycznie badane i serwisowane. - Co roku robię przeglądy i serwis. Są na to protokoły. Teraz właśnie zacząłem sprawdzać mieszkania przy Modrej. Byłem nawet już w poniedziałek w tej klatce - mówi Idzi Radomski, autoryzowany serwisant firmy Junkers. Tlenek węgla znalazł się w mieszkaniu, bo było w nim za mało tlenu. Zamiast dwutlenku węgla ulatniał się zabójczy tlenek. Czy urządzenie zawiodło? - Nie wiem, ale najprawdopodobniej w mieszkaniu nie było odpowiedniej wentylacji – mówi serwisant. Pomieszczenia, w których są junkersy, powinny mieć wloty i wyloty wentylacyjne. - Ludzie często zalepiają wentylację. Chcą oszczędzać na cieple zimą. To jednak bardzo niebezpieczne – mówi Idzi Radomski.
Policja sprawdzi
Postępowanie w tej sprawie podjęła już chojnicka policja. Policjanci będą badali okoliczności tych zdarzeń pod kątem narażenia ludzi na utratę zdrowia lub życia. - W pomieszczeniu był nieszczelny przewód kominowy i zatkane wyloty wentylacyjne – mówi oficer prasowy policji Renata Konopelska-Klepacka. - Nie wiem dlaczego ludzie cały czas zatykają wentylację. Przecież i ja i kominiarz za każdym razem instruujemy. Prosimy o odpowiednie wentylowanie pomieszczeń – mówi Idzi Radomski.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.

