Każdy ma prawo okazywać swoje zadowolenie lub niezadowolenie z pracy instytucji publicznych
Domagają się kontroli w chojnickim sądzie
tekst i fot. Michał Rytlewski, 26 sierpień 2011, 11:21
Średnia:
0.0
(0 głosów)
To nie był codzienny widok. Grupka ludzi pikietowała przed sądem w Chojnicach. Protestujący napisali też do ministra sprawiedliwości. Domagają się kontroli w chojnickim sądzie.
Protest zorganizowało Stowarzyszenie Bezprawiu i Korupcji Stop wraz z Romanem Lipskim z Czerska. Dlaczego zdecydowali się na pikietę? Roman Lipski od lat walczy o odszkodowanie za działkę, którą gmina Czersk przejęła na drogę. Niedawno odkrył, że sąd wydał postanowienie o wytyczeniu granic tej działki z udziałem małżeństwa Rosenthalów.
W sądzie ożywiają?
Problem w tym, że to żydowskie małżeństwo zaginęło podczas II wojny światowej. – Jak sąd mógł więc przeprowadzić postępowanie z ich udziałem, skoro oboje od lat nie żyją? – pyta Roman Lipski. Czerszczanin uważa, że nie tylko ta, ale też i inne sprawy w chojnickim sądzie są rozstrzygane nieobiektywnie.
Pikieta przed sądem trwała dwie godziny. Przyłączyło się do niej też dwóch chojniczan. Po jej zakończeniu prezes BiK Stop Tadeusz Pepliński i Roman Lipski przekazali prezesowi sądu petycję do ministra sprawiedliwości.
Sędziowie nie pogwałcają
– Każdy ma prawo okazywać swoje zadowolenie lub niezadowolenie z pracy instytucji publicznych – mówi sędzia Marek Nadolny. Prezes zapewnia, że petycja trafi do ministra, zgodnie z żądaniem protestujących. – Nie wiem dlaczego ta grupa zdecydowała się na pikietę. Sprawa pana Romana L. jest prawomocnie zakończona. Sprawdzał ją nawet sąd okręgowy w postępowaniu apelacyjnym – mówi prezes chojnickiego sądu. – Nic nie wiadomo na temat pogwałcania konstytucji przez sędziów naszego sądu – dodaje Marek Nadolny.
Podobne artykuły
Trzech mieszkańców Więcborka pikietowało przed chojnickim sadem. To ogólnopolska akcja. Opozycjoniści z czasów stanu wojennego domagają się uwolnienia z aresztu Adama Słomki.
Damian Pilacki dowiódł, że zarząd spółdzielni powinien w 2010 roku pozwolić na głosowanie podczas walnych zebrań nad uchwałami dotyczącymi odwołania niektórych członków rady nadzorczej. „Pozwana spółdzielnia nie może ograniczać praw członków” – napisał sąd w uzasadnieniu wyroku.
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm mieszkańcom Chojnic. Mężczyźni kradli z cmentarza wyposażenie grobów i sprzedawali na złomie.
Znów tłumy gapiów zebrały się pod blokiem przy ul. Książąt Pomorskich 38. Obserwowały, co dzieje się w mieszkaniu rodziny G., słynącej z otwierania okien zimą. Pod blok zajechała policja, pogotowie i straż pożarna. Wszystko dlatego, że Czesław G. nie chciał stawić się w sądzie i ten wydał nakaz doprowadzenia go na ulicę Młyńską. Żeby mężczyznę wydostać z mieszkania, trzeba było wyważyć drzwi.
Policjant miał najpierw zamknąć okno na komisariacie, później uderzać pasem zatrzymanego. – Mówił, że jak się nie przyznam do tego, czego nie zrobiłem, to pójdę siedzieć na trzy miesiące – mówił w sądzie Paweł K.
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.
Najczęściej komentowane
Sobota była trzecim i ostatnim dniem Mistrzostw Chojnic 2011 w...
Krzysztof Jackowski przybył w sobotnie popołudnie do Chojnic na...
Od godz. 15.00 podopieczni Grzegorza Kapicy walczą w Wałbrzychu o...
Najczęściej czytane
Od godz. 15.00 podopieczni Grzegorza Kapicy walczą w Wałbrzychu o...
Od godziny 18.00 zapraszamy na relację tekstową live z meczu 30....
Chojniczanka gra o pozycję wicelidera. Cel jest jasny - z Rakowem...

