Za daleko do czołówki

tekst i fot. Joanna Koperska, 30 czerwiec 2011, 14:38
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Jeden złoty medal i kilku zawodników w najlepszej dziesiątce – to dorobek chojnickich lekkoatletów w ogólnopolskich finałach lekkoatletycznych. Pomimo że sportowo nasi zawodnicy są w stanie walczyć z najlepszymi, to w pozostałych kwestiach jesteśmy daleko z tyłu. – W dzisiejszym sporcie samo przygotowanie nie wystarczy – mówi Mirosław Aleksandrowicz. – Żeby osiągnąć jakiś wynik, trzeba środków finansowych, a nam tych środków brakuje – dodaje.
Za daleko do czołówki

Patrycja Grebin z SP 5 w Warszawie rzucała piłeczką palantową. Niestety nie udało jej się awansować do finału.

Z pewnym niedosytem młodzi lekkoatleci wrócili z ogólnopolskich finałów Czwartków Lekkoatletycznych. W Warszawie startowało 3650 zawodników, w tym 36 uczestników chojnickich zawodów. Pomimo silnej konkurencji Mirosław Aleksandrowicz liczył na więcej. Przed wyjazdem chojniczanin mówił o kilku szansach medalowych. Ze stolicy wrócili z jednym krążkiem. W biegu na 1000 m pierwsze miejsce zajął Leszek Ginter z Borowego Młyna. – Sam udział naszych lekkoatletów w finałowych startach to spory sukces. Kilku znalazło się w pierwszej dziesiątce kraju – mówi Aleksandrowicz. 

Czekając w upale na start
Co przeszkodziło chojniczanom w osiągnięciu lepszych rezultatów? – Na pewno zmęczenie. W Warszawie był straszny upał, a na przykład Gruchała na swój start czekał 10 godzin – tłumaczy Aleksandrowicz. – Spędziliśmy wszyscy na stadionie cały dzień. Nie mieliśmy takich możliwości jak inne ekipy, żeby dzieci, które startowały później przywieźć na stadion godzinę przed startami – mówi chojnicki wuefista. – Poza tym w biegach nastąpił taki postęp wynikowy, że sami się tego nie spodziewaliśmy – dodaje Aleksandrowicz. Dodatkowym czynnikiem, który nie zawsze działa mobilizująco jest stres. – Jedna z naszych zawodniczek, która czekała kilka godzin na swój bieg, ostatecznie nie pobiegła, bo tak się zestresowała – mówi chojniczanin. – A tam nie było możliwości, żeby podejść do dziecka, powiedzieć coś przed startem, udzielić wskazówek. Wszystko odbywało się jak na profesjonalnych seniorskich zawodach lekkoatletycznych – tłumaczy Aleksandrowicz.
Jedyni bez koszulek
Imprezę transmitowała telewizja. Chojniczanie w TV wypadli jednak blado. – Jako jedyna ekipa z kraju nie mieliśmy jednakowych strojów. Nawet koszulek z nazwą miejscowości nie mieliśmy na sobie podczas uroczystego przemarszu wszystkich drużyn – żali się Aleksandrowicz. – Nam do innych ośrodków lekkoatletycznych pozostaje jeszcze daleka droga i to nie chodzi o przygotowanie sportowe dzieci. Od lat nie zmienia się u nas podejście do szkolnego sportu. Wszystko obija się o pieniądze, których wciąż brakuje. A cierpią na tym dzieci – dodaje chojniczanin.
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej komentowane
Sobota była trzecim i ostatnim dniem Mistrzostw Chojnic 2011 w...
Krzysztof Jackowski przybył w sobotnie popołudnie do Chojnic na...
Młodzi Demokraci złożyli w urzędzie miejskim wniosek o utworzenie...
Najczęściej czytane
Od godz. 15.00 podopieczni Grzegorza Kapicy walczą w Wałbrzychu o...
Od godziny 18.00 zapraszamy na relację tekstową live z meczu 30....
Chojniczanka gra o pozycję wicelidera. Cel jest jasny - z Rakowem...