Zamknij

Strażnik musi być czasem jak psycholog

15:03, 05.09.2018 | R.W
REKLAMA
Skomentuj

Gdy w dyżurce we Wszechnicy dzwoni telefon, Sylwester Cygan jest przygotowany na wszystko. – Czasem dzwoni ktoś ze zgłoszeniem, innym razem ktoś po prostu chce sobie porozmawiać albo powiedzieć coś niezbyt miłego – przyznaje strażnik miejski z 25-letnim stażem. W środę 29 sierpnia przypada Dzień Straży Gminnej. Jak obchodzą go chojniccy mundurowi? I jak wygląda ich praca?

Ostatnie dwa lata nie były łatwe dla Straży Miejskiej w Chojnicach. Po nieudanym referendum dotyczącym likwidacji jednostki (większość uczestników zagłosowała za, ale frekwencja była za mała) doszło do wielu zmian, również kadrowych. Dziś pracuje się tu na pewno spokojniej, zwłaszcza że burmistrz zalecił, aby wlepiać mieszkańcom mniej mandatów. Municypalni częściej biorą też udział w akcjach informacyjnych i odwiedzają szkoły. – Trudno ocenić, czy od tego czasu nasza praca się zmieniła. Na pewno zmieniło się postrzeganie nas przez społeczeństwo. Poszerzyliśmy spektrum działania o sferę edukacyjną. Uczestniczymy w różnych imprezach, mamy też cały szereg programów dla młodszych i starszych, na przykład „Autochodzik” o tym, jak bezpiecznie poruszać się po chodniku oraz o cyberprzemocy – wyjaśnia komendant Arkadiusz Megger.

Strażnicy szkolą też maluchy jak dbać o swojego czworonoga i jak reagować, gdy pies zaatakuje, a starszą młodzież z pomocą alkogogli zachęcają, żeby nie siadała za kółko po alkoholu.

Najlepiej rowerem

W chojnickiej jednostce jest 20 pracowników, z czego 17 to mundurowi, pozostali – cywilni. Pięciu mundurowych pełni służbę w roli dyżurnego, a obserwować obraz z kamer pomaga im cywilny operator.

Jak wygląda zwykły dzień pracy strażnika? Municypalni mają ośmiogodzinne służby. Jeśli zaczynają pracę rano, to o godz. 7.00 stawiają się w siedzibie, żeby pobrać niezbędny sprzęt, taki jak radio i środki przymusu bezpośredniego. Robią też przegląd samochodu i po odprawie ruszają w teren zgodnie z zaleceniami dyżurnego. – Na rodzaj działań mają wpływ na przykład zgłoszenia, które przyjmuje dyżurny. Z kolei dzielnicowi zwykle sami organizują sobie dzień – podkreśla komendant.

Strażnicy mają patrole piesze, zmotoryzowane albo rowerowe. – W sezonie najlepiej się poruszać rowerem. Jesteśmy w stanie dotrzeć na miejsce szybciej niż piechotą, a w upały w samochodzie jest gorąco jak w piekarniku – mówią Maciej Ostrowski i Dariusz Wensker, którzy zaczynają służbę w piątkowy poranek. Dyżurny wysyła ich na pieszy patrol po centrum miasta. W ciągu pół godziny strażnicy zauważają dwa samochody zaparkowane w miejscu, gdzie na wjazd trzeba mieć specjalne pozwolenie. Kierowca auta stojącego przy Cechowej najwyraźniej nie zauważył znaku, a kobieta siedząca za kółkiem skody dała się wyprowadzić w pole nawigacji. Oboje kierujący z ulgą przyjmują pouczenia od strażników. Tym razem mandatu nie będzie. – Prowadzimy rejestr takich pojazdów, żeby sprawdzić, czy ktoś tego nie nadużywa – podkreśla Maciej Ostrowski.

Municypalni zaglądają też w miejsca, gdzie zwyczajowo gromadzą się amatorzy trunków procentowych. Niektórzy uparcie wybierają te same ławeczki w centrum i ignorują prośby strażników. Część spraw trafiła do sądu.

Cierpliwość się przydaje

W piątek obraz miejskich kamer od 6.00 rano obserwuje Sylwester Cygan. Dyżurni mają 12-godzinne służby i zwykle na zmianie są razem z operatorem kamer. Tego dnia ze względu na mecz operator pracuje jednak po południu.

W dyżurce co parę minut dzwoni telefon. Zgłoszeń jest średnio 300 na miesiąc. Jak tłumaczy pan Sylwester, mieszkańcy dzwonią z różnymi sprawami. Chodzi na przykład o nieprawidłowe parkowanie, błąkającego się psa albo potrącone zwierzę. – Niektórzy chcą po prostu sobie pogadać. Albo mówią: wiem, że pan nie jest niczemu winny, ale chciałem się komuś wyżalić – tłumaczy dyżurny. Przyznaje, że nie raz zdarza mu się usłyszeć coś nieprzyjemnego. – Niemiłe słowa się zdarzają. Są osoby, które nie rozumieją, że nie odpowiadamy za dany problem i nawet nie mamy możliwości go rozwiązać – dodaje. Na przykład gdy kierowca potrąci zwierzę przy szosie krajowej, trzeba czekać na utylizację przez odpowiednie służby, z którymi ma umowę zarządca drogi. Często mają one siedzibę wiele kilometrów od Chojnic. – A mieszkańcy się denerwują, że to wszystko tak długo trwa – mówi dyżurny i potwierdza, że bardzo przydatną w jego pracy cechą jest cierpliwość. – Często złość skupia się na nas. Kiedyś zadzwonił pan z pretensjami, że chodnik przed jego blokiem nie jest odśnieżony. Zażyczył sobie, żeby naprawić to w ciągu 15 minut.

Do niedawna cała dyżurka była widoczna jak na dłoni przez drzwi wejściowe. – Jednego wieczoru przygotowałem sobie kolację. Gdy jadłem kiełbaskę, do środka wpadł mężczyzna, który krzyczał: „Czy ma pan zgodę na przerwę na jedzenie? Wszystko nagrałem i pójdę z tym do gazety!” – śmieje się Sylwester Cygan. – Trudno było mu wytłumaczyć, że robię przerwę, gdy po prostu jest taka możliwość. I że w ciągu 12 godzin nawet ja muszę coś zjeść.

Dla pacjentów i kierowców

Do miejskiej sieci monitoringu włączonych jest 111 kamer, z czego 40 wewnętrznych. 25 to kamery obrotowe, a 46 – stacjonarne. Spośród wszystkich 32 to sprzęty IP, czyli internetowe, a reszta – analogowe. Operator nie jest w stanie obserwować wszystkich obrazów naraz. – Dużą rolę odgrywa doświadczenie, dzięki któremu pracownik wie, na które miejsca zwrócić większą uwagę – podkreśla komendant. – Dzięki monitoringowi strażnicy ujawniają np. spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych, nieprawidłowe parkowanie lub akty wandalizmu.

Nagrania bywają pomocne dla policji, która jest w stanie dzięki nim odtworzyć przebieg wypadku albo prześledzić, którędy uciekł złodziej.

Strażnikom zdarza się też brać udział w nietypowych akcjach. – Kiedyś pomagaliśmy sarence, która utknęła w płocie – wspomina Megger. – Często wspieramy pogotowie w transporcie pacjentów, którzy mają kłopoty z poruszaniem się. Niedawno otrzymaliśmy za to podziękowanie od jednej z mieszkanek. Pomagamy też kierowcom w uruchomieniu pojazdów – i to nie tylko zimą.

W środę 29 sierpnia przypada Dzień Straży Gminnej. Jak planują go świętować chojniccy mundurowi? – Zwykle wręcza się wyróżnienia i awanse, wszystko w zależności od potrzeb. To miły dzień, choć nie obchodzimy go z wielką pompą – uśmiecha się komendant.

 

STRAŻ W LICZBACH:

111

tyle kamer liczy monitoring w mieście

300

zgłoszeń miesięcznie średnio przyjmują municypalni

20

osób pracuje w chojnickiej straży miejskiej

 

(materiał archiwalny, artykuł ukazał się w "Czasie Chojnic" z 23 sierpnia 2018 r., nr 34/834)

REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© czas.tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone