Zamknij
REKLAMA

Kamień ma dużą wartość historyczną i kulturową

09:00, 19.06.2022 | .
Skomentuj Pomnik trafił na Wzgórze Ewangelickie, w pobliże ChCK.
REKLAMA

Podczas prac porządkowych na jednym z chojnickich cmentarzy badacze trafili na tablicę pamiątkową z czasów I wojny światowej. Gdy została ona oczyszczona, miłośnicy historii dostrzegli niemiecką inskrypcję. Jak ona brzmi? I co teraz stanie się z cennym znaleziskiem? Między innymi o tym rozmawiamy z archeologiem Dawidem Kobiałką. 

„Czas Chojnic”: Ostatnio zespół pod Pańskim nadzorem prowadził badania na jednym z cmentarzy w Chojnicach. Z czym były one związane? Czego dotyczyły?
Dr Dawid Kobiałka:
W związku ze sprzyjającą pogodą i stanem wegetacji roślin 7 maja nasz zespół kontynuował oględziny domniemanych miejsc zbrodni w Dolinie Śmierci. W ich wyniku zabezpieczono kolejne artefakty (przede wszystkim łuski i pociski od karabinu systemu Mauser), które można wiązać z masowymi mordami z jesieni 1939 roku na Polach Igielskich. Po ich zakończeniu udaliśmy się na Cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Naszym celem nie było jednak prowadzenie badań naukowych na jego terenie. Uzyskaliśmy stosowną zgodę na prace porządkowe. Proszę zwrócić uwagę, że teren nekropolii wojennej jest zadbany, uporządkowany – widać jego przestrzenne rozplanowanie według pewnej idei. Jednak przy wschodniej ścianie cmentarza znajdowało się skupisko, można powiedzieć, polnych kamieni różnej wielkości. Właśnie to gruzowisko było przedmiotem naszego zainteresowania.
Spodziewali się Państwo natknąć tam na pomnik. Jak trafił Pan na informację o niej? 
Marek Kołyszko to chojniczanin, doktor archeologii, mieszkający na stałe w Toruniu. Jako młodzieniec uczęszczał do miejscowej Szkoły Podstawowej nr 5, która znajduje się naprzeciwko cmentarza. Doktor Kołyszko przy pewnej okazji wspomniał Bogdanowi Kufflowi, chojnickiemu społecznikowi, regionaliście oraz radnemu, że w jego przekonaniu na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich mogą znajdować się pozostałości upamiętnienia z czasów I wojny światowej – na Zachodzie powszechnie określanej mianem Wielkiej Wojny. Było to o tyle zastanawiające, że generalnie brakuje wzmianek na temat takiego pomnika w regionalnych opracowaniach i publikacjach. Ja osobiście nigdzie na takowe nie trafiłem, Bogdan Kuffel również. O tablicy nie wiedzieli także miejscowi regionaliści. Stąd też, będąc w Chojnicach z początkiem maja, nie mogliśmy nie podjąć działań w celu weryfikacji powyższej informacji.
Jak wyglądały działania w tym miejscu? Ile osób w nich uczestniczyło?
Już na pierwszy rzut oka można było zakładać, że przewrócony kamień był obrobiony – było widać, że jest on ociosany po bokach. Zachowały się także elementy jego podmurówki. Co jednak najważniejsze, powierzchnia, którą kamień przylegał do ziemi, była – jak się zdawało – płaska. Przy pomocy specjalnych pasów delikatnie podnieśliśmy tablicę do pozycji pionowej. Jej lico zostało oczyszczone z ziemi, następnie umyte. Po kilku minutach kamień wysechł. Następnie ukazała się piękna i wyraźna inskrypcja w języku niemieckim. Upamiętnienie nie jest jednak kompletne – brakuje fragmentów jednego z górnych narożników kamienia. Boczne krawędzie także są w niektórych miejscach wyszczerbione. Niemniej jednak sama inskrypcja jest dobrze zachowana i wyraźna. Warto też zauważyć, że na kamieniu nie widać śladów po strzałach z broni palnej. Wiele pomników z czasów I wojny światowej zostało m.in. w taki sposób zniszczonych po wkroczeniu Armii Czerwonej na dane tereny. Chojnicka tablica uniknęła tego losu. W pracach porządkowych uczestniczyli i brali udział: Bogdan Kuffel, Józef Kobiałka (mój tata), Daniel Nita, Przemysław Czaplicki oraz Piotr Eichler.
Jaki był rezultat badań?
Po pierwsze, rezultatem działań porządkowych było odsłonięcie oraz oczyszczenie samej tablicy pamiątkowej. Dzięki temu udało się potwierdzić wspomnienia i słowa dr. Kołyszki. Warto to jeszcze raz podkreślić: to pierwszy znany tego rodzaju kamień komemoratywny z czasów I wojny światowej w Chojnicach. Jego wartość historyczna i kulturowa jest duża. Wracając jednak do samej tablicy i jej treści – składa się ona z czterech wierszy. Na samej górze widnieje napis Die Gemeinde, pod nim z kolei wykuto słowa ihnen Söhnen. Trzeci rząd tworzy proste wyobrażenie krzyża łacińskiego. Ostatni rząd to zapis lat trwania Wielkiej Wojny: 1914-1918. Jest to zatem forma upamiętnienia naszych synów z lat 1914-1918. Wydaje się, że najpełniej sens inskrypcji oddaje następujące tłumaczenie: Społeczność [Chojnic] swoim synom 1914-1918.
Dlaczego napis jest niemiecki?
Należy wyraźnie podkreślić tę kwestię, zanim dojdzie do ewentualnych nieporozumień: tablica nie jest „niemiecka”, nie jest oddaniem hołdu żołnierzom pruskim poległym w czasie Wielkiej Wojny. Jest to wyraz szacunku wobec chojniczan, którzy oddali życie pomiędzy 1914 a 1918. Chojnice wróciły do macierzy dopiero 31 stycznia 1920 roku. Społeczność miasta składała się w tym czasie z Niemców, Polaków i Żydów. Wszyscy oni nie mieli wyjścia i na rozkaz cesarza musieli pójść w kamasze. Z tego punktu widzenia tablica jest materialnym świadectwem złożonej i bogatej historii Chojnic – jest wyrazem szacunku wobec chojniczan poległych w czasie pierwszej światowej pożogi.
Czy badania będą kontynuowane? I co teraz stanie się z tablicą?
9 maja wraz z dr. Przemysławem Zientkowskim podjęliśmy działania w celu przeniesienia tablicy na Wzgórze Ewangelickie (od strony Chojnickiego Centrum Kultury). Jest to teren pod stałym monitoringiem – nie chcieliśmy, żeby ktoś uszkodził znalezisko, które jest wyjątkowym, materialnym świadkiem historii naszego miasta. W najbliższym czasie planuję poświęcić więcej czasu tematowi pomnika i cmentarzowi poległych z czasów I wojny światowej, który znajdował się także przy dzisiejszej ulicy Kościerskiej. Postaram się zebrać powiązane z tą sprawą mapy, fotografie archiwalne, zdjęcia lotnicze oraz wykonać stosowne kwerendy archiwalne. Liczę także – zresztą jak zawsze – na pomoc mieszkańców Chojnic i regionu, którzy mogą posiadać różnego rodzaju dokumenty oraz osobiste wspomnienia dotyczące pomnika, o którym rozmawiamy. Przeprowadzone badania historyczne oraz etnograficzne powinny pozwolić na ustalenie podstawowych faktów historycznych, jak chociażby tego, gdzie pierwotnie znajdował się pomnik. Jak wspomniałem, obecnie zdeponowano go na Wzgórzu Ewangelickim. Niemniej jednak dopiero stosowne badania oraz konsultacje z władzami miasta oraz mieszkańcami Chojnic zaowocują wybraniem najbardziej odpowiedniego miejsca dla tej wyjątkowej tablicy.
Do tej pory prowadził Pan badania m.in. w Czarniżu, w Dolinie Śmierci i na wspomnianym chojnickim cmentarzu. Jakie są najbliższe zamierzenia Pana i Pańskiego zespołu w związku z naszym regionem? Czy planuje Pan działania w jakimś kolejnym miejscu?
Dosłownie kilka dni temu zostały ogłoszone wyniki jednego z konkursów finansowanych przez Ministra Edukacji i Nauki. Dostaliśmy ponad 560 tysięcy złotych na badania historyczne, archeologiczne i etnograficzne obozów jenieckich w Łambinowicach pod Opolem. Osią projektu są dosłownie tego samego rodzaju działania jak te, które realizowaliśmy na Polach Igielskich. W projekt są zaangażowani chojniczanie, m.in. nasz fotograf i dokumentalista Daniel Frymark. Natomiast w kontekście Chojnic i regionu nasze plany są bardzo ambitne, mamy pomysły na kilka najbliższych lat. Dotyczą one przede wszystkim Doliny Śmierci oraz kwestii naukowych, edukacyjnym, społecznych i upamiętniających zarówno to miejsce, jak i same ofiary. Z pewnością jesienią tego roku będą prowadzone kolejne oględziny. Nie chcę jednak na razie mówić o szczegółach. Mogę natomiast przekazać nieoficjalną informację, że BBC chce nakręcić film dokumentalny dotyczący Chojnic i wydarzeń z jesieni 1939 roku na Polach Igielskich – rozmowy na ten temat jeszcze trwają.

Jeśli ktoś z Czytelników posiada informacje, zdjęcia, dokumenty, ale także wspomnienia z dzieciństwa dotyczące w jakikolwiek sposób odsłoniętego pomnika z czasów I wojny światowej w Chojnicach, to prosimy o bezpośredni kontakt z dr. Dawidem Kobiałką, nr tel.: 733 233 431, adres email: dawidkobialka@wp.pl. Apel dotyczy także wszelkich kwestii dotyczących ofiar z Doliny Śmierci i pamiątek po nich.
rozm. Ramona Wieczorek, fot. nadesłane

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 9 czerwca 2022, nr 23/1041.

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%