Zamknij
REKLAMA

Śmierdzi – to fakt. Winnych brak

09.00, 12.09.2022 .
Skomentuj
REKLAMA

– Przeprowadziłem się z centrum miasta na osiedle Pogodne, żeby był spokój i cisza. Osiedle piękne, nie można narzekać, ale smród jest nie do wytrzymania – mówi nasz Czytelnik. Mieszkańcy nie tylko tamtego rejonu, ale i całego miasta skarżą się na fetor, który wieczorami jest nie do wytrzymania.

W ostatnim czasie nieprzyjemny zapach czuć w różnych częściach Chojnic. Z prośbą o interwencję w tej kwestii do naszej redakcji zgłosili się głównie mieszkańcy osiedla Pogodne, dla których niestety nie jest to tylko sezonowa „dolegliwość”. – Smród u nas panuje bardzo często. Cuchnie notorycznie – mówi nasz Czytelnik, który po przeprowadzce do Chojnic z dużego miasta liczył raczej na inne atrakcje. – Myślałem, że po pracy usiądę na balkonie i pobawię się z córeczką, ale to niemożliwie, tak samo jak otwarcie okna w nocy przy tych upałach. Smród jest taki, że wybudza – dodaje nasz rozmówca. Jednocześnie mężczyzna nie może zrozumieć, dlaczego skoro wszyscy wiedzą o problemie, nic w tym temacie się nie dzieje. Swoimi uwagami podzielił się nie tylko z urzędnikami oraz służbami, ale i deweloperem, od którego kupił mieszkanie. Z kolei inny mieszkaniec naszego miasta kupił lokum na wyżej wspomnianym osiedlu i już tego żałuje. – Przeprowadziłem się z centrum miasta, żeby był spokój i cisza. Osiedle piękne, nie można narzekać, ale smród jest nie do wytrzymania – mówi. Dodaje, że dochodzi do takich sytuacji, że wieczorami nie można otworzyć okna, bo zaczyna się się dusić. – Raz było tak, że rodzina po mnie przyjechała i zabrała do siebie na noc, bo już nie dało się wytrzymać – dodaje mężczyzna. Chojniczanin uważa, że jego nowe mieszkanie przez unoszący się wokół fetor już straciło na wartości około 100 tys. zł. Co ciekawe, do naszej redakcji dzwonią też mieszkańcy z innych części miasta. – Trzeba coś z tym zrobić, bo naprawdę nie można tego znieść – dodaje mieszkanka 31 Stycznia.
Do urzędów
O fetorze w tej części miasta jest mowa od kilku lat na praktycznie każdym zebraniu osiedla nr 4. – Ten temat już znany jest od dłuższego czasu, choć muszę powiedzieć, że na chwilę sytuacja trochę się uspokoiła. Teraz ta uciążliwość powróciła. Mieszkańcy dzwonią w tej sprawie – mówi przewodnicząca osiedla Kornelia Żywicka. Dodaje, że sama, gdy ma możliwość i poczuje nieprzyjemną woń, stara się objechać miejsca, skąd potencjalnie te przykre zapachy się wydobywają. Było tak, że zadzwoniła do właściciela jednej z firm i po krótkim czasie ta sytuacja się unormowała. 11 i 12 sierpnia Straż Miejska odebrała zgłoszenia o uciążliwym zapachu na ulicy Rybackiej w Chojnicach. – Przekazaliśmy je do wydziału ochrony środowiska – informuje Arkadiusz Megger, komendant municypalnych. Z kolei urzędnicy ratusza sprawę przekierowali do starostwa. – Burmistrz może wszcząć postępowanie względem osoby fizycznej, a tutaj podejrzenie było co do któregoś z zakładów – wyjaśnia Łukasz Prill. Dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Gospodarki Odpadami przyznaje, że przez kilka miesięcy był spokój ze zgłoszeniami dotyczącymi brzydkiego zapachu na terenie miasta. Problem, który jest niezwykle uciążliwy dla mieszkańców, przysparza też kłopotów urzędnikom. – Cały czas nie ma w Polsce ustawy o zapachu i dlatego trudno cokolwiek zrobić, skoro nie ma jako takiej regulacji. Można oczywiście wezwać Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska albo poprosić o interwencję starostwo, ale to jest ciężki temat – dodaje dyrektor.
Trzy incydenty
W pobliżu osiedla są firmy, które potencjalnie mogłyby emitować nieprzyjemne zapachy. – Za każdym razem, kiedy przerzucamy pryzmę, jest największe prawdopodobieństwo, że to jest nasz smród. Decyzję o przerzuceniu podejmuje kierownik oczyszczalni w oparciu o warunki pogodowe (kiedy przez 2-3 dni nie wieje w kierunku miasta – przyp. red.), ale wiadomo, że pogoda jest zmienna. Dwa czy trzy tygodnie temu, kiedy śmierdziało, nie mieszaliśmy kompostu. W takich upałach w ogóle tego nie robimy. Pracownica urzędu miejskiego była wtedy u nas w obiekcie i stwierdziła, że nieprzyjemny zapach, jaki był odczuwalny w centrum miasta, nie jest tożsamy z tym na kompostowni – mówi Tomasz Klemann, prezes Miejskich Wodociągów. Każde mieszanie kompostu wodociągi ogłaszają na swojej stronie wraz z przeprosinami na wszelki wypadek, gdyby fetor dotarł do miasta. Jednocześnie informacja „idzie” do starostwa. – Od czasu do czasu zdarza nam się uprzykrzyć doznania zapachowe mieszkańcom Chojnic. Moim zdaniem od początku roku z naszym udziałem zdarzyły się trzy incydenty zapachowe – mówi Tomasz Klemann. Napowietrzanie pryzm odbyło się 11 marca, 13 i 24 maja, a także 3 sierpnia. Prezes palcem wskazywać nie chce, ale sugeruje, aby przyjrzeć się zakładom, które co do uciążliwości mają podobny profil jak oczyszczalnia ścieków. Warto też pamiętać, że po żniwach rolnicy mają w zwyczaju wylewać gnojowicę na pola. Miejskie Wodociągi przygotowują się do wprowadzenia technologii bezzapachowej. Niestety nie udało się pozyskać na inwestycję środków z Polskiego Ładu. – Czekamy, aż pojawią się środki unijne. Od momentu otrzymania promesy z realizacją zadania powinniśmy zmieścić się w 1,5 roku – dodaje Tomasz Klemann.
To nie my
Zdeterminowany w kwestii zażegania problemu fetoru, z którym niektóre osiedla w Chojnicach mierzą się od wielu lat, wydaje się też burmistrz Chojnic Arseniusz Finster. – Będziemy ponownie aplikować do Polskiego Ładu. Jak się nie uda, to będziemy musieli wygenerować te środki z własnych zasobów, a to będzie trudne, ale nie niemożliwe. Jeśli przyjdzie mi decydować, czy zbudować dwie kolejne drogi, czy zabezpieczyć mieszkańców osiedla Pogodne przed smrodem, to wybiorę to drugie – przyznaje włodarz Chojnic. – Myślę, że mieszkańców uspokoją jedynie jakieś kontrole w Spomleku, bo generalnie chojniczanie wskazują dwa źródła. Pierwsze, to oczyszczalnia ścieków i słusznie, bo jeżeli wiatr się odwraca, to niestety przy tej odkrytej technologii te odory mogą docierać, drugie – Spomlek. Mówiąc to, nie chcę działać na szkodę firmy, bo Spomlek to bardzo dobra firma, która zatrudnia kilkaset osób. Oni prowadzili modernizację za kilka milionów złotych; trzeba sprawdzić, na jakim to jest etapie.
Z kolei firma Spomlek zapewnia, że nie jest wytwórcą uciążliwych zapachów. W piśmie podpisanym przez dyrektora Damiana Kożucha jest zapewnienie, że Spomlek dużą wagę przywiązuje do prowadzenia swojej działalności z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa i z poszanowaniem środowiska naturalnego, że zakład spełnia wszelkie wymogi dotyczące prawidłowej pracy, co potwierdzają liczne audyty. Jak dodaje dyrektor, nieprzyjemny zapach, na który skarżą się mieszkańcy Chojnic, w żadnym wypadku nie jest spowodowany funkcjonowaniem zakładu. – „W ostatnim czasie na terenie naszej działalności nie wystąpiły żadne awarie, które mogły być przyczyną nieprzyjemnych zapachów. Działając zgodnie z przepisami prawa informujemy właściwe instytucje, gdyby zaszła taka potrzeba” – pisze Damian Kożuch. W niedalekiej odległości mieszczą się też zakłady mięsne. – Nie jest możliwe, żeby nieprzyjemne zapachy pochodziły z zakładu – mówi właściciel Andrzej Skiba. Dodaje, że były kontrole z powiatu i nic nie wykazały, a firma także dba o środowisko i na pewno uciążliwy fetor nie pochodzi z terenu jego firmy.
Mają statystykę
W starostwie pierwsze zgłoszenia o uciążliwości zapachowej w okolicach ulic Rybackiej i Igielskiej wpłynęły już w 2016 roku. Łącznie do drugiej połowy sierpnia tego roku skarg było aż 21, w tym trzy telefoniczne. To powodowało, że były przeprowadzane kontrole zarówno przez wydział ochrony środowiska w starostwie, jak np. słupską delegaturę Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. We wcześniejszych latach niektóre kontrole wskazywały, że niektóre odory pochodzą z firm. Jakie kroki w podjął urząd celem zlokalizowania źródła nieprzyjemnego zapachu i zlikwidowania go? Czy udało się je namierzyć? – „Zostały przeprowadzone kontrole instalacji mogących powodować uciążliwość, tj. oczyszczalni ścieków należącej do Miejskich Wodociągów w Chojnicach, Spółdzielczej Mleczarni Spomlek w Chojnicach oraz ubojni trzody chlewnej – Zakładów Mięsnych Skiba SA, wielokrotne oględziny terenu i weryfikacja zgłoszonych uciążliwości zapachowych na zgłoszenie, jak i z własnej inicjatywy pracowników tutejszego wydziału, również po godzinach pracy. Ponadto zostały złożone wnioski do Wód Polskich oraz do WIOŚ o przeprowadzenie kontroli instalacji w ww. zakładach. Kontrole nie wykazały nieprawidłowości. Zostały wystosowane kilkukrotnie pisma do ww. zakładów z prośbą o prowadzenie swojej działalności w taki sposób, by zminimalizować negatywne oddziaływanie na element środowiska, jakim jest człowiek poprzez uwzględnianie warunków atmosferycznych, czy amplitud temperatur oraz kierunek wiatru, które mają ogromny wpływ na rozprzestrzenianie się nieprzyjemnych zapachów” – czytamy w odpowiedzi Joanny Wyrwas z wydziału środowiska w Starostwie Powiatowym w Chojnicach.
Związane ręce
A jakimi narzędziami do namierzania i usuwania uciążliwości zapachowych dysponuje urząd? W obecnym stanie prawnym nie ma narzędzi do weryfikacji, czy dany zapach mieści się w granicach czy je przekracza. Zapachy pomimo tego, że mogą być uciążliwe, nie mogą być badane, ponieważ w polskim systemie prawnym nie istnieją normy prawne, które odnosiłyby się do zapachów. – „Brak jest przepisów dopuszczających poziom zapachów, a co za tym idzie trudno mówić w chwili obecnej o środkach administracyjnych służących do zwalczania uciążliwości zapachowych pochodzących od już funkcjonującego zakładu produkcyjnego. W związku z powyższym istniejący stan prawny pozostawia w konsekwencji podmioty powodujące uciążliwości zapachowe poza skuteczną kontrolą organów ochrony środowiska” – wyjaśnia Joanna Wyrwas.
W obecnym stanie prawnym nadal nie ma przepisów, które pozwoliłyby weryfikować, czy dany zapach mieści się w granicach wyznaczonych przez normy, czy je przekracza.

Na jesień włodarz Arseniusz Finster deklaruje spotkanie wszystkich zainteresowanych stron. Informacje o nim mają się pojawić na miejskiej witrynie, dodatkowo chojniczanie z osiedla Pogodne znajdą w skrzynce list. – Poinformuję ich w ten sposób o czynnościach, jakie podejmę – mówi Arseniusz Finster.

Agata Wiśniewska, Danuta Niedzielska

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 1 września 2022, nr 35/1053.
 

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

AndrzejewiczAndrzejewicz

6 2

Ludzie...
Ostatnio widziałem na weekend.fm trafny komentarz podsumowujacy zakup mieszkania przy przemyśle.
Kupując mieszkanie przy lotnisku tez byście byli zdziwieni ze samoloty nie przestały latać i robili aferę że jednak hałasują?
To dlaczego kupujac mieszkanie nie poświęciliście minuty by sprawdzić co w tej okolicy juz od dawna jest? Np. zakłady przemysłowe lub oczyszczalnie sciekow?
Przepraszam, ale jedynymi winnymi tu są osoby które najpierw kupily mieszkanie a potem odkryły ze jest obok niego lotnisko. Lub oczyszczalnia. 11:31, 12.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%