Zamknij

Fakty i mity o kormoranach

09:00, 13.04.2019 | E.K
REKLAMA
Skomentuj

Eksperci spotkali się w Chojnicach, by w naukowy sposób omówić temat kormoranów. Ptaki te nie są tak żarłoczne jak przedstawiają niektórzy, ale bliskość dużej kolonii jest uciążliwa nie tylko dla rybaków, ale nawet dla samego środowiska naturalnego.

Organizację konferencji zapowiedział już wcześniej wicestarosta Mariusz Paluch, któremu leży na sercu los rybaków i wędkarzy, a także przyjeżdżających do nas turystów. Przyczyn ich kłopotów i braku ryb Paluch doszukuje się w zbyt dużej liczbie kormoranów żerujących w naszym regionie. W związku z tym wpadł na pomysł organizacji konferencji naukowej, z której wnioski mają trafić do odpowiednich instytucji i ministerstw. – Ten ptak jest wielkim szkodnikiem, który pustoszy nasze jeziora – komentował wicestarosta. Konferencja odbyła się w poniedziałek. Przybyli na nią przyrodnicy, przedstawiciele parków, instytucji i sami rybacy.
Więcej nie będzie
Jednym z ekspertów, którzy mieli swoje prelekcje w Centrum Edukacyjno-Wdrożeniowym, był Szymon Bzoma z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych Kuling. Przybliżył on specyfikę gatunku. Jak opowiadał, kormorany jeszcze w XIX wieku były tępione. Od 1970 roku nastąpił gwałtowny wzrost ich populacji. Rozmnożyły się między innymi w północnych Niemczech i Polsce. W naszym regionie pojawiły się w 1988 roku i gniazdują głównie na jeziorach Somińskim i Kruszyńskim (nad tym drugim od 2015 roku). Łącznie to około 800 gniazd. Szymon Bzoma starał się obalać negatywne mity na temat ptaków. Niepohamowany rozrost nie jest prawdą. – Kormoranów już więcej u nas nie będzie – przekonywał specjalista. Tłumaczył, że z uwagi na cechy budowy kormorany jedzą mniej ryb niż inne gatunki. Ze względu na konieczność suszenia piór często odpoczywają, co pozwala im oszczędzać energię. – Paradoksalnie płoszenie zmusza je do wysiłku, utraty energii i większego żerowania, przynosi więc odwrotny skutek. Nie zjadają też najlepszych ryb, a właśnie słabe, chore i te najłatwiej dostępne, a więc te, których jest najwięcej. Na stawach hodowlanych zjadają według wyliczeń od 2,5 do 10 procent hodowli – mówił.
Podejść rozsądnie
Na konferencji wypowiadał się też Piotr Traczuk z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Zaznaczył, że kormorany to nie tylko lokalny problem w naszym regionie, ale także w innych miejscach Polski. Najwięcej występuje ich w Zachodniopomorskiem, Pomorskiem i Warmińsko-Mazurskiem, gdzie gość prowadzi badania. – Dorosły ptak zjada 400 gramów ryb dziennie, pisklę 250. W jednym gnieździe są zazwyczaj dwa młode. Nie da się ukryć, że ptaki korzystają na sztucznym zarybianiu, nie obowiązuje ich oczywiście minimalny wymiar ryb. W miejscu ich gniazdowania, na przykład na wyspach, po kilku latach drzewa umierają z powodu nagromadzenia odchodów – tłumaczył specjalista. Podał też, ile według badań zjadają ptaki. Osobniki gniazdujące na terenie północno-wschodniej Polski zjadają 720 ton ryb rocznie (tylko dorosłe gniazdujące). Pisklęta zjadają blisko 300 ton, a osobniki niegniazdujące 144 tony rocznie. Naukowiec wskazywał na konieczność rozsądnego pogodzenia oczekiwań ludzi z ochroną przyrody.
Na konferencji wypowiadali się także przedstawiciele instytucji związanych z ochroną przyrody oraz gospodarką rybacką. Wypracowane wnioski zostaną przekazane do Ministerstwa Środowiska.

Na zdjęciu: Na konferencję przybyli specjaliści nie tylko z naszego regionu. Z lewej Szymon Bzoma z grupy badawczej Kuling.


Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 4 kwietnia 2019, nr 14/875

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© czas.tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone