Zamknij

Pies pogryzł rowerzystkę. Zakończyło się pouczeniem

18:00, 16.07.2019 | E.K
Skomentuj
REKLAMA

Na początku czerwca mieszkanka Cołdanek wracała do domu rowerem. Z jednej z posesji wybiegł pies i dotkliwie ją pogryzł. – W naszej miejscowości notorycznie jest problem z biegającymi bez opieki zwierzętami – mówi kobieta. Dlatego zdecydowała się zgłosić sprawę policji.

Do zdarzenia doszło 1 czerwca w Cołdankach. Wieczorem kobieta jechała rowerem. – Brama posesji była otwarta. Nawet nie wiem, kiedy wybiegł z niej pies. Od razu zaatakował. Próbowałam jeszcze się zasłonić rowerem, ale nic to nie dało. Zostałam ugryziona. Gdyby właściciele nie przyszli i go nie zabrali, byłoby jeszcze gorzej – opowiada mieszkanka. Pies zniszczył jej spodnie. Na nodze została rana. Kobieta pojechała do szpitala. – Dostałam antybiotyk oraz zalecenie, by udać się do szpitala w Gdańsku na obserwację – relacjonuje. Właściciel pokazał jej dowód szczepienia psa, ale okazało się, że ten zastrzyk został wykonany zaledwie kilka dni wcześniej – 28 maja. – Obawiałam się, że minął zbyt krótki czas – mówi kobieta.
Jak wyjaśnia Katarzyna Matysiak z Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Chojnicach, szczepionka na wściekliznę działa po około dwóch tygodniach od podania, jeśli pies nie był wcześniej szczepiony. Jeśli dojdzie do ugryzienia, zwierzę powinno zostać poddane dwutygodniowej obserwacji.
Powszechny kłopot
Kilkanaście dni po zdarzeniu kobieta zdecydowała się poinformować o sprawie policję. – Nie była to łatwa decyzja, bo jesteśmy sąsiadami, a właściciel przyszedł do mnie i przeprosił. Nie zamierzam z nikim się kłócić, po prostu chcę coś zrobić z tym problemem, który w Cołdankach jest powszechny. Odkąd pamiętam, jest tu sporo zwierząt notorycznie biegających bez opieki – opowiada. – Jako mieszkańcy już wcześniej zgłaszaliśmy temu konkretnemu właścicielowi, że jego pies ucieka z posesji i jest agresywny. Nic z tym nie zrobił.
Kobieta rozmawiała też z sąsiadami. Jak podkreśla, oni także narzekali na biegające psy. – Ciągle trzeba się od nich oganiać, a przecież bawią się tu także najmłodsi. Jedna z sąsiadek ma małe dziecko i boi się wychodzić z nim na spacer – mówi. Choć od zdarzenia minęło już kilka tygodni, to mieszkanka do teraz przyjmuje bolesne zastrzyki, a na jej nodze została blizna.
Nie było zgłoszeń
Justyna Przytarska, rzeczniczka chojnickiej policji, potwierdza, że mundurowi otrzymali zgłoszenie dotyczące ugryzienia. – Właściciel zabezpieczył zwierzę, a także udał się do domu poszkodowanej, przeprosił i zadośćuczynił, przedstawił też dowód szczepienia – relacjonuje. Postępowanie już zostało zakończone. – Dzielnicowy przeprowadził rozmowę z właścicielem psa, który zobligował się, że nie dopuści do podobnych sytuacji. Z uwagi na to oraz na wcześniejsze zainteresowanie poszkodowaną mężczyzna został pouczony – informuje Przytarska.
Policjantka zapewnia, że wcześniej do mundurowych nie docierały żadne zgłoszenia o zagrożeniu ze strony biegających luzem psów w Cołdankach. – Ani dzielnicowy, ani dyżurny nie mieli takich informacji. Wygląda na to, że to sytuacja jednorazowa. Jeśli było inaczej, to my po prostu nie mamy wiedzy na ten temat – zaznacza. Także sołtys Nowego Dworu-
-Cołdanek mówi, że mieszkańcy nie informowali jej o problemie. – Nikt do mnie nie dzwonił, temat nie był też poruszany na zebraniach wiejskich – mówi Danuta Łoboda.
Rzeczniczka policji zachęca, by mieszkańcy informowali funkcjonariuszy, jeśli czują się zagrożeni lub sytuacja się powtarza. Można zgłosić sprawę dyżurnemu, porozmawiać z dzielnicowym albo zaznaczyć to na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa. – Tam nawet nie trzeba się podpisywać z imienia i nazwiska, a jedynie wskazać problem. Policjanci w określonym terminie są zobligowani to zweryfikować – informuje. Zapewnia też, że dzielnicowy będzie wyczulony na tę sprawę.

Kodeks wykroczeń, art. 77. §1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany. §2. Kto dopuszcza się czynu określonego w §1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 4 lipca 2019, nr 27/888

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (2)

??

0 0

zgadza się jest tam notoryczny problem z psami wiecznie biegają luzem po drodze z tej posesji 22:29, 17.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

zizuuuzizuuu

0 0

Tak to wygląda dwa razy miałem spotkanie z tym psem atakował ochronilem moje dzieci aby nic sie nie stało w pore wyszedł wlasciciel i zabrał psa 22:45, 18.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz