Zamknij

Odpowiedzą za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem

09:00, 13.01.2020 | rw
REKLAMA
Skomentuj

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciw Arturowi P. i Ireneuszowi K., którzy w maju mieli zabić Zbigniewa Ch. w pustostanie przy Człuchowskiej. Według śledczych dokonali zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, bo przed śmiercią znęcali się nad ofiarą, m.in. bijąc kijem i podduszając gumową uszczelką.

O wstrząsającej sprawie napisaliśmy w maju: policjanci dostali zgłoszenie, że w opuszczonym budynku przy ulicy Człuchowskiej leży zakrwawiony mężczyzna. Na miejscu zastali makabryczny widok – na podłodze znajdowały się zwłoki Zbigniewa Ch. Mężczyzna miał na ciele liczne obrażenia i rany, również na głowie. Wezwany na miejsce lekarz mógł jedynie stwierdzić zgon.
Śledczy pracowali na miejscu przez całą noc. Podzielili całe pomieszczenie na sektory i dokładnie sprawdzali ślady. Znaleźli między innymi połamany kij, płytki ceramiczne i zniszczony nożyk do warzyw. W kanałach służących kiedyś do naprawy aut były upchnięte zakrwawione kołdry, papiery i kafelki. Krew była nie tylko na przedmiotach, ale też na ścianach i podłodze.
Libacje alkoholowe
Już kolejnego dnia po zbrodni funkcjonariusze zatrzymali Artura P. – bezrobotnego kawalera i Ireneusza K. – rozwodnika mającego 11 dzieci. Obaj byli już wcześniej karani. Zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące, ale sąd dwa razy przedłużał im areszt. Teraz prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciw nim. Przypisuje mężczyznom zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Odtworzył też przypuszczalny przebieg zdarzeń na podstawie relacji świadków.
Jak ustalili śledczy, w pustostanie przy Człuchowskiej pomieszkiwali Rafał T. i Piotr S. W budynku często dochodziło do libacji alkoholowych. W feralny wieczór także trwało tam zakrapiane spotkanie. Mieli w nim uczestniczyć „gospodarze” miejsca oraz Marlena G., znajoma Piotra S., której dawnym partnerem był Zbigniew Ch. Para rozstała się kilka lat temu, ale ma ze sobą dzieci wychowujące się w rodzinie zastępczej.
Bo źle ją traktował?
Tego dnia wszyscy czworo razem pili wino. Do pustostanu przyszli także oskarżeni. W pewnym momencie doszło do kłótni. Marlena G. miała żal do byłego partnera o to, że gdy byli razem, Ch. ją bił. Według śledczych Ireneusz K. uderzył w twarz Zbigniewa Ch., a Artur P. kopnął go w głowę. Potem obaj wspólnie zaczęli bić Ch. Prawdopodobnie w tym czasie Piotra S. nie było w pustostanie, a Rafał T. próbował wstawić się za Ch., ale też został uderzony. Według prokuratury sprawcy katowali nietrzeźwego i bezbronnego mężczyznę przez mniej więcej 20 minut. Uderzali go kijem, bili rozbitymi płytkami ceramicznymi i podduszali uszczelką samochodową.
Gdy wyszli, Ch. być może jeszcze żył. Rafał T. przemył mu twarz wodą i poszedł po kolejne wino. Później razem z Piotrem S. dalej pili. Po jakimś czasie zorientowali się, że Zbigniew Ch. nie żyje. Poprosili kogoś o wezwanie policji. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, Rafał T. miał 3,6 promila alkoholu we krwi, a Piotr S. – 2,7 promila. Marlena G., która zaraz po zdarzeniu uciekła do obecnego partnera, miała 2,2 promila.
Krew w uchu
Również Ireneusz K. i Artur P. po zdarzeniu poszli dalej pić z innymi znajomymi. Gdy kolejnego dnia zostali zatrzymani, byli jeszcze pod wpływem alkoholu. Śledczy znaleźli m.in. w uchu i na dłoni Artura P. krew Zbigniewa Ch. Była ona zresztą w całym miejscu zbrodni, które później ktoś próbował posprzątać.
Oskarżeni nie przyznali się do winy. Artur P. mówił, że to K. bił ofiarę, z kolei Ireneusz K. – że gdy przyszedł do pustostanu, Ch. już leżał przykryty zakrwawioną poduszką. Biegli psychiatrzy stwierdzili, że obaj mężczyźni nie są chorzy psychicznie, ale są uzależnieni od alkoholu i łatwo wywołać u nich agresję.
Według prokuratora w feralny wieczór nie tylko chcieli pozbawić życia Ch., ale też go udręczyć i potraktować w brutalny sposób. Obrażenia na dłoniach ofiary świadczą o tym, że próbowała się bronić. Według opinii sporządzonej po sekcji zwłok Ch. zmarł na skutek obrażeń klatki piersiowej po uderzeniu. Miał we krwi 4,49 promila alkoholu, ale zdaniem biegłego nie miało to wpływu na jego śmierć.

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 2 stycznia 2020, nr 1/914
 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© czas.tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone